Go to grow logo link
Exprofesso facebook
Exprofesso linkedin
Exprofesso Google plus
Exprofesso Twitter
Exprofesso Google plus

Blog

Dobra wola i współpraca jak z czarodziejskiej różdżki

27.07.2015 Kategoria: Wiedza

– z Adamem „Goldbergiem” Madejem, koordynatorem projektów w Exprofesso, realizatorem ponad 20 edycji gry „Maszyna Goldberga”, rozmawia Maja Dobkowska.

Zacznijmy od początku. Kim właściwie był Goldberg?  Opowiedz coś o inspiracji, z której wyrósł ten program.

O Rube Goldbergu, twórcy idei maszyn, który użyczył nazwiska naszej grze, można powiedzieć, że był człowiekiem wszechstronnym. Jego inżynierskie wykształcenie w połączeniu z zainteresowaniem rysunkiem, rzeźbą i literaturą doprowadziły do powstania książki „Niesamowite Maszyny Rube Goldberga”. W tej małej książeczce Goldberg zebrał 30 ilustracji własnego autorstwa przedstawiających niezwykle skomplikowane maszyny, które po uruchomieniu długiego mechanizmu działającego na zasadzie domina, wykonują na końcu bardzo prostą czynność. Sęk w tym, że były one zbudowane ze sprzętów gospodarstwa domowego, takich zwykłych rzeczy, który każdy ma w domu. W ten sposób rysownik i wynalazca kpił sobie z gadżetomanii XX-wiecznej Ameryki i skłonności ludzi do wkładania maksymalnej energii w osiąganie minimalnych efektów. Choć sam Goldberg nigdy osobiście nie zbudował żadnej maszyny, idea opatrzona jego nazwiskiem szybko obiegła świat i do dzisiaj jest szeroko wykorzystywana w filmach, grach komputerowych, reklamach telewizyjnych, a także … w teambuildingu!

Ostatnio nawet dość często. Ile razy odpalałeś już Maszynę?

Przez ostatnie 2,5 roku, od kiedy mamy ten program w naszej ofercie, miałem przyjemność oglądać około 20 maszyn zbudowanych przez różne grupy.

I co, nie nudzi Ci się to?

No co Ty! Absolutnie nie! Każda z nich jest zupełnie inna, a im więcej ich widzę, jestem pod coraz większym wrażeniem; zaskakują mnie nowe rozwiązania i pomysły.

Jak myślisz, z czego to wynika?

W dużej mierze wpływa na to różnorodność grup budujących maszyny – inaczej do tematu podchodzą informatycy, inżynierowie , inaczej księgowi. W odmienny sposób działają kobiety i mężczyźni. Nie bez znaczenia jest też wielkość grupy – widziałem zarówno maszyny budowane przez zaledwie 15 osób, jak i takie, w których tworzeniu uczestniczyło ponad 100 osób.

Czy są jednak pewne podobieństwa? Czy na podstawie tych wielu obserwacji mógłbyś wyciągnąć jakieś ogólne wnioski na temat zespołów w działaniu?

Pewnie, że finałowe efekty różnią się od siebie i do samego końca są trudne do przewidzenia. Ale jednak poszczególne grupy przechodzą przez te same etapy procesu. Gdy z początkowej bezradności wyłoni się pierwsza koncepcja, wszyscy z zapałem ruszają do jej realizacji. Później przychodzą pierwsze kryzysy, kiedy coś nie działa. W końcu, po wielu poprawkach, powstaje mniej lub bardziej niezawodna maszyna i wszyscy się trochę rozluźniają – przychodzi pora na dekoracje i ozdoby. Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz, która łączy wszystkie realizacje to fakt, że na koniec te maszyny działają. I niedowierzanie, które temu towarzyszy.

 Jaka jest Twoja przy tym rola, ale też rola Twojego zespołu?

Właściwie to żadna – to uczestnicy budują maszynę (śmiech). My przywozimy materiały i narzędzia a potem staramy się zachęcać uczestników do rozpoczęcia budowy. Na samym początku często następuje moment konsternacji – grupy stoją w pustych sektorach pośród losowych przedmiotów przyniesionych z magazynu i spoglądają bezradnie na siebie nawzajem. Potem ktoś coś postawi, zwiąże dwie rzeczy razem i dalej jakoś idzie. Do komentarzy w stylu „na początku nie wierzyliśmy, że cokolwiek z tego będzie” przyzwyczaiłem się już dawno.

Co Twoim zdaniem ten program daje ludziom?

Fenomen „Maszyny Goldberga” polega na tym, że uczestnicy pracują podzieleni na niezależne zespoły, ale jednocześnie mają jasno określony wspólny cel. Taka konstrukcja gry sprawia, że zjednoczenie wokół wspólnego celu bierze na koniec górę nad potrzebą rywalizacji, która pojawia się wszędzie tam, gdzie dzielimy ludzi na mniejsze grupy. Gdybyśmy widzieli w funkcjonowaniu naszych organizacji wspólny cel tak wyraźnie, jak dzieje się to w „Maszynie Goldberga”, dobra wola i współpraca pomiędzy zespołami i działami firmy pojawiłaby się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To chyba największa mądrość płynąca z takiego doświadczenia.

A tak szczerze, na koniec: czy to jest dla każdego? Czy miewasz takich uczestników, których to nie wciąga, nie bawi? Bez ściemniania.

Czy „Maszyna Goldberga” jest dla wszystkich? Tak! Czy obserwuję takich, których to nie bawi? Ponownie: Tak! Za atrakcyjność i wciągający charakter gry mogę ręczyć głową. Co nie zmienia faktu, że zawsze znajdzie się ktoś, kto na samym początku usiądzie z boku i z bezpiecznej odległości będzie obserwować rozwój wydarzeń. Później scenariusze są różne – część podrywa się do pracy, gdy zobaczy pierwsze konstrukcje. Inni ruszają się dopiero na etapie testowania gotowych rozwiązań, żeby dorzucić swój krytyczny komentarz. Gdy jednak nadchodzi kulminacyjny moment uruchomienia maszyny, klaszczą i krzyczą już wszyscy. Do sukcesu przyznają się zresztą też ci uczestnicy, którzy się nie angażowali. Mechanizm dobrze znany z naszej korporacyjnej rzeczywistości – wymarzony materiał do omówienia dla trenerów.

Właśnie, omówienie. Na czym to polega i czemu służy?

Budowanie „Maszyny Goldberga” dostarcza uczestnikom intensywnego doświadczenia pracy projektowej, komunikacji i współpracy. Żeby w pełni skonsumować zawarty w nim potencjał rozwojowy, możemy uzupełnić grę o omówienie trenerskie, czy nawet dłuższy warsztat, podczas którego przyjrzymy się naturalnym zachowaniom uczestników ujawnionym w grze i spróbujemy przełożyć wynikające z ich analizy wnioski na wskazówki dotyczące osiągania sukcesów w naszej codziennej pracy.

Jakieś pomysły na nowe odsłony Maszyny?

Maszyna Goldberga dla NASA, która wyśle człowieka w kosmos. Chciałbym też kiedyś zorganizować bicie rekordu Guinessa w ilości osób budujących taką maszynę.

Nasi klienci

  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera