Go to grow logo link
Exprofesso facebook
Exprofesso linkedin
Exprofesso Google plus
Exprofesso Twitter
Exprofesso Google plus

Blog

E jak Energisery

10.12.2014 Kategoria: Wiedza

Energisery bywają utożsamiane z lodołamaczami i ćwiczeniami integracyjnymi, służącymi do zapoznania się grupy na początku szkolenia. Mylnie.

Jak sama nazwa wskazuje, mają one przede wszystkim wyzwolić pozytywną energię. Szerzej – umożliwić trenerowi sprawne zarządzanie poziomem mobilizacji grupy. Najczęściej pojawiają się wtedy, gdy uczestnicy odczuwają spadek formy np. po posiłku lub długich godzinach intensywnej pracy. Pełnią też funkcję ćwiczeń odprężających, pozwalających parującym głowom przygotować się na nową porcję materiału. Im zabawniejsze, tym lepiej. Oczywiście, jeśli grupa potrafi spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka. Bywa, że energisery wywołują opór nie do pokonania. Doświadczony trener wykorzystuje taką sytuację na swoją korzyść.  Robi stop klatkę, by omówić postawy uczestników oraz moment procesu grupowego, w którym właśnie się znaleźli.

Z drugiej strony, jeśli uczestnicy są zbyt rozbawieni, trener proponuje ćwiczenia wyciszające. Taką rolę pełnią energisery uruchamiające logiczne myślenie i wymagające pracy indywidualnej (zagadki, łamigłówki).

Skąd czerpać pomysły na energisery? Inspiracją dla trenerów są krótkie zabawy weselne albo repertuar animatorów. Najlepsi dostosowują je do specyfiki grupy, wykorzystując autorskie rozwiązania. Najważniejsza jest celowość podejmowanych działań. Energiser nie może być jedynie „umilaczem” czasu, czy „zapychaczem” przerwy między kolejnymi blokami tematycznymi. Poniżej przykłady energiserów, którymi chętnie posługujemy się na naszych szkoleniach.

Energia 31. Brakujące miejsce. Uczestnicy siedzą w kręgu.  Krzeseł jest o jedno mniej niż osób biorących udział w zabawie. Jedna osoba stoi w środku i wydaje komendy. Ten energiser podnosi całą grupę z miejsca i sprawia, że krew krąży szybciej. Ćwiczy też refleks. Dużo zależy od kreatywności grupy. Dokończenie zdania: „Wstają wszyscy, którzy…” może naprawdę zaskoczyć i rozbawić. To dobry sposób, by dowiedzieć się czegoś o innych prywatnie („Wstają wszyscy, którzy lubią wyprawy po Alpach”) i zawodowo („Wstają wszyscy, którzy prowadzili kiedyś własną firmę”). Jednocześnie nie ma przymusu przyznawania się do czegoś – każdy decyduje sam, jak wiele może o sobie zdradzić.

2. Kamień, papier nożyczki w nowej odsłonie czyli Samuraj i jego bliscy. Mama zawsze pokonuje Samuraja. Samuraj potrafi zabić tygrysa, a tygrys zagrozić mamie. Hierarchia zaczerpnięta z życia. Turniej rozgrywany jest drużynowo. Mama Samuraja przebiera nóżkami, udając małą kobietkę i grozi synowi palcem. Samuraj wywija mieczem mówiąc „Spssz”, a tygrys wyrzuca do przodu łapy, warcząc jak przystało na potężnego zwierza. Cały urok tej zabawy tkwi w grupowym naśladowaniu poszczególnych postaci i odpowiedniej synchronizacji. Drużyny czują się jednym zespołem i bardzo chcą wygrać! Jeśli tylko zespół potrafi śmiać się sam z siebie, energiser przynosi wyjątkowo dobre rezultaty – rozładowuje napięcie, scala i umożliwia rozprostowanie mięśni.

Gniew Hydrantusa - gra startegiczna3. Klaskanie. Kolejna aktywność sprawdzająca refleks. Szczególnie polecana grupom mającym tendencję do uważania ćwiczeń za infantylne. Wykorzystuje minimum ruchu – wyłącznie ręce, dzięki czemu nikt nie czuje się wywołany na środek. Wymaga także logicznego myślenia. Uczestnicy odliczają, poczynając od jedynki, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Każda liczba będąca wielokrotnością trójki lub kończąca się na 3 ma zostać zastąpiona klaśnięciem. Duża szybkość podawania liczb powoduje zabawne wpadki i duże zaangażowanie.

4. Trzy zwierzęta i trzy cechy. Energiser najmniej inwazyjny, wymagający wyłącznie kartki, długopisu i chwili zadumy. Uczestnicy zapisują trzy zwierzęta wraz z określającymi je przymiotnikami. Kreatywność ludzi nie zna granic! Na kartce wcale nie musi  pojawić się groźny tygrys, czy wesoła małpa. Zdarzają się latające świnie oraz złośliwe kangury. Dopiero pod koniec trener podaje klucz zabawy. Rozpoczyna frazę, którą powtarzają po nim wszyscy, odczytując to, co zapisali. Pierwsze zwierzę poprzedzone jest zdaniem „Wydaje mi się, że jestem jak…”. Drugie, „Ludzie mówią o mnie, że…”, trzecie, „W pracy jestem jak…”. Ćwiczenie wywołuje salwy śmiechu i reakcje typu „Nie…, tego to już na pewno nie przeczytam!”. Jeśli na sali znajdzie się osoba, która poczuje się mało komfortowo w związku z formą ćwiczenia, zawsze może w ostatniej chwili podmienić zwierzę, które ją określa.

5. Węzeł gordyjski. Polecane grupom nie mającym oporu przed kontaktem fizycznym lub znajdującym się na etapie, w którym próby jego przełamania nie spotkają się z kontestacją. Uczestnicy stoją w kręgu, blisko siebie. Następnie zamykają oczy i wyciągają ręce przed siebie, tak by uścisnąć dłoń kogoś innego. Kiedy wszyscy są gotowi, otwierają oczy i próbują rozplątać powstały supeł. Dzięki temu ćwiczeniu uczestnicy nabierają do siebie większego zaufania, przesyłają pozytywną energię i mają poczucie, że stworzyli coś wspólnie.
Energisery nie powinny być obowiązkowym elementem szkolenia, jak próbuje się czasem przekonać na kursach czy w szkołach trenerów. Z drugiej strony stanowią niezbędną opcję, po którą należy sięgnąć zawsze wtedy, gdy jest to uzasadnione. Czujny trener bacznie obserwuje grupę i potrafi dobrać do niej jak najbardziej adekwatny energiser.

 

Estera Leśniak, konsultant edutainment

Nasi klienci

  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera