Go to grow logo link
Exprofesso facebook
Exprofesso linkedin
Exprofesso Google plus
Exprofesso Twitter
Exprofesso Google plus

Blog

Teambuliding – bo lepiej zapobiegać, niż leczyć

20.05.2014 Kategoria: Wiedza

Tak się składa, że jesteśmy członkiem klastra. Dokładniej: Klastra Edutainment, zrzeszającego różne firmy i instytucje, które ze sobą współpracują na rzecz promowania edutainment, jak i dla przyśpieszenia własnego rozwoju. Toteż postanowiłam zapytać naszych klastrowych partnerów, jak w ich organizacjach wygląda kwestia pracy zespołowej i co robią, by swoje zespoły budować.

W skrócie: współpraca w tych zespołach wygląda świetnie. ”Wyjątkowo dobrze się dogadujemy” – mówi mi na wstępie Tomasz Marczewski, a pozostali rozmówcy chwalą dobrą komunikację, wzajemną pomoc, wymianę doświadczeń w swoich zespołach. A co robią, by tak było? Nic szczególnego. Żadne paintballe, wyjazdy integracyjne. Ot, czasem zagrają w piłkę (Aries), czy wyjdą wspólnie na koncert (Contrast Bis). I mają się świetnie. Ale…

Ale po kolei. Nie będziecie pewnie zaskoczeni: wszyscy moi rozmówcy opierają swój biznes o działalność zespołową. Czy projektując sieci komputerowe – jak firma Aries, czy ustalając strategie wobec klientów – jak Contrast Bis, czy też organizując konkurs graficzny (Małopolski Klaster Poligraficzny), czy – jak w naszym przypadku – zabierając się do tworzenia nowej gry – wszystko zaczyna się od grupy osób, które siadają przy wspólnym stole, rozmawiają, wymieniają pomysły i dzielą się zadaniami, po czym raportują sobie ich wykonanie. To, co dzieje się w międzyczasie, to szereg zadań wykonywanych indywidualnie, których suma da końcowy efekt. I z tym na ogół firmy moich rozmówców nie mają problemu. Na szczęście, bo jak zauważa Robert Miklaszewski z MKP: „jeśli jedna osoba nie dokończy swoich zadań, cały projekt może runąć – wówczas praca ludzi idzie na marne”. „Jako firma musimy dotrzymywać określonych terminów zleceń. Gdybyśmy nie potrafili ze sobą współpracować i dogadywać się, nie bylibyśmy w stanie wykonywać zleceń na czas i nasza firma straciłaby w oczach klienta. Dlatego od naszej współpracy zależy bardzo wiele – przyszłość i renoma firmy.” – dopowiada Jerzy Poźniak z firmy Aries.

Fakt, na szali jest wiele. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wiele rzeczy runie, jeśli rozpadnie się zespół, który nad nimi pracuje? Ile projektów upadnie, ile rzeczy się nie odbędzie, co nie powstanie na czas, albo wcale nie powstanie – można tworzyć długą listę dotkliwych następstw. Taka perspektywa rzuca nowe, inne światło na team-buliding. W myśl: lepiej zapobiegać niż leczyć, czy edutainment może zapobiec rozpadowi zespołu?

Co znaczy, że zespół się rozpadnie? Można to potraktować bardzo dosłownie: będzie to dzień, w którym drogi jego uczestników się rozejdą. Wszystkich? Tak dzieje się przecież rzadko. By doprowadzić do odejścia całego zespołu, lider musi jednak wykazać się wyjątkową determinacją. Jeśli odejdzie jeden członek – jest to strata, ale to nie musi jeszcze uniemożliwiać dalszej pracy całego zespołu.

Rzecz tkwi głębiej – moment rozpadu zespołu to chwila utraty wspólnego celu. Choć owszem, każdy członek zespołu w sposób mniej lub bardziej jawny realizuje różnego rodzaju cele indywidualne, przecież istnieje ponad tym jeszcze jakaś sfera wspólna – wartości, cele, ambicje, które dotyczą wszystkich i które powodują, że zespół DZIAŁA WSPÓLNIE. „Wspólne wartości są tym spoiwem, które pozwala pchać biznes do przodu” – potwierdza Tomasz Marczewski w naszej rozmowie. I dodaje: „Jeśli mamy zgodność na poziomie wartości, to po prostu dobrze się dogadujemy”.

A jeśli tak nie jest? Wówczas zespół popada w konflikty, tworzy frakcje, rozgrywa wewnętrzne interesy, a wiele energii marnowane jest na to, by rozwiązywać niepotrzebne konflikty.

Co zatem można zrobić, by zespół zorientować na wspólne cele? Jak pracować na to, żeby członkowie grupy czuli się odpowiedzialni za sukces zespołu (czy szerzej – firmy), nie zaś wyłącznie za swoją „działkę”? Jak sprawić, by zaspokoiwszy cele indywidualne, jego członkowie kontynuowali swoją pracę na rzecz zespołu? Jak zapobiegać utracie celu?
Tu wkracza edutainment. Choć zwykle mówimy o stricte edukacyjnym wymiarze naszych działań (a więc zmiany na poziomie wiedzy i umiejętności), edutainment dostarcza również narzędzi do zmieniania postaw. Kluczem jest doświadczenie – rzecz w tym, by zespół postawić przed wyzwaniem, które – jak w życiu, lecz w bardziej rozrywkowej i zabawowej formie – zjednoczy członków wokół jednego celu. Czy też zbudować taką sytuację, w której sukces odniosą te zespoły, które połączy chęć pokonania wyzwania wspólnie. Niech to będzie wspólny projekt, którego wykonanie da grupie duże poczucie satysfakcji, gra, która zintegruje zespół poprzez element rywalizacji z innymi drużynami, zadanie outdoorowe, w którym atmosferę podkręci adrenalina, a członkowie zespołu poczują się za siebie nawzajem odpowiedzialni. A może wyzwanie natury artystycznej – grupowy występ aktorski, czy wokalny na scenie? Albo wspólna działalność wolontaryjna na rzecz potrzebujących? Bardzo ważne, by zespół posmakował, choćby w laboratoryjnych warunkach, czym jest doświadczenie porozumienia na poziomie celów i wartości, i jakie to przynosi efekty.
Dobrze, by w swej pamięci zachował dobre doświadczenia współpracy, zdobyte podczas edutainmentowych projektów. I – gdyby miał kiedyś pobłądzić – żeby wiedział, że POTRAFI.

Jeśli chodzi zaś o moich rozmówców, plany team-bulidingowe są w głowach Tomka, Roberta i Jerzego. A my wiemy jak to zrobić. I już wiecie, po co nam ten klaster?

 

Maja Dobkowska, konsultant edutainment, trener

Nasi klienci

  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera