Go to grow logo link
Exprofesso facebook
Exprofesso linkedin
Exprofesso Google plus
Exprofesso Twitter
Exprofesso Google plus

Blog

Pomyślę o tym jutro

09.02.2016 Kategoria: Wiedza

Prokrastynacja. Odwlekanie tego, co trzeba zrobić. Kumulacja zadań. Wieczne przepraszanie za niedotrzymanie terminu. Realizacja rzutem na taśmę z myślą, że znów cudem się udało. Solenne obietnice, że następnym razem zabierzesz się za coś wcześniej, bo szkoda nerwów na taki maraton. Brzmi znajomo? Nie jesteś sam – chroniczne zwlekanie dotyczy co czwartej osoby w Polsce.

Prokrastynacja nie jest zwykłym lenistwem. To styl życia. Ma negatywny wpływ na pracę, dom, związek. Mówimy o niej wtedy, gdy ktoś celowo przekłada coś na później, uciekając od zadania czy zmierzenia się z problemem. Koszty takiego zachowania potrafią być ogromne – od utraconego zdrowia i pieniędzy po nadwyrężone zaufanie bliskich, współpracowników, przełożonych. Skąd bierze się taka postawa? Prokrastynacja często dotyka osób ambitnych, bojących się tego, jak zostaną ocenione przez innych. Nie chcąc źle wypaść, odsuwają wyzwanie jak najdalej od siebie, dopóki ostateczna ostateczność nie wymusi na nich zakasania rękawów. Bywa też, że takie osoby boją się podjęcia decyzji i czekają na moment, gdy otoczenie lub rozwój wypadków zrobią to za nich. Wpadają w błędne koło. Jeśli już jakimś cudem udało im się zdążyć, wzrasta prawdopodobieństwo, że następnym razem zostawią sobie na wykonanie zadania jeszcze mniej czasu. Takie osoby wcale nie są mniej inteligentne. Pod względem intelektualnym niczego im nie brakuje. Częściej są wśród nich pracownicy umysłowi niż fizyczni. Problem tkwi w nawyku, nie w genach.

Jak pomóc takim osobom? Zwykły poradnik zarządzania sobą w czasie to za mało. Prokrastynator potrafi planować i zna całą gamę narzędzi i technik. Mimo to przekłada na później, rozmijając się z pierwotnymi założeniami. Aby zmienić nastawienie, musi przede wszystkim uświadomić sobie, że cierpi z powodu zwlekania. Musi dostrzec, że działanie pod presją czasu wcale nie jest jedyną możliwością. Czy konieczna jest katastrofa na wielką skalę? Czasem tak. Najlepiej jednak przeżyć ją w bezpiecznych warunkach gry symulacyjnej.

Gra „Byle do piątku” świetnie nadaje się do przeprowadzenia takiego eksperymentu. Uczestnicy zabawy namacalnie doświadczają efektu „piątku”. Pod koniec fabularnego tygodnia nie wiedzą za co mają się najpierw zabrać. Odkładane z dnia na dzień zadania w połączeniu ze zdarzeniami losowymi tworzą mieszankę iście wybuchową. Te wydarzenia z życia wzięte doskonale oddają realia, w których na co dzień funkcjonujemy. Choroba dziecka, nowe zadanie od szefa, korek w drodze do pracy… Za nawarstwienie czynności płaci się słono. Niewykonane zadania to utrata punktów, wzrost poziomu stresu i pożegnanie się z szansą na tytuł Pracownika Miesiąca czyli zwycięstwo w grze. Taka sytuacja nie zdarza się graczom, którzy biorą na siebie dokładnie tyle, ile są w stanie udźwignąć i solidnie, dzień po dniu wywiązują się ze swoich obowiązków, zostawiając margines na to, czego nie są w stanie przewidzieć. To ideał, do którego zachęca rozgrywka, pozwalając jednocześnie na autodiagnozę własnego stylu funkcjonowania i doświadczenie efektów zwlekania. „Byle do piątku” zmusza do refleksji, a ta jest początkiem zmiany. Zmiany na lepsze.

Nasi klienci

  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera
  • logo partnera